W czerwcu b.r. organizowaliśmy konferencję jubileuszową z okazji 10-lecia Insoft Consulting. Nasi Klienci mieli możliwość wysłuchania prezentacji (w wykonaniu naszym oraz zaproszonych gości), jak również wypicia lampki szampana, podczas nieformalnej części spotkania.

Przygotowując blok merytoryczny zaprosiliśmy dwie osoby: Zbigniewa Rymarczyka – Wiceprezesa Comarch, Dyrektora sektora ERP oraz Jarosława Żelińskiego – niezależnego analityka biznesowego, autora bloga IT-Consulting.pl. Skonfrontowaliśmy tym samym dwa poglądy. Dwie prezentacje, różne tematycznie, tak naprawdę dotyczyły bardzo podobnego zagadnienia, a właściwie trendu rynkowego, widzianego z innej perspektywy. Jakiego trendu? Wyjaśnię to w poniższym tekście.

Zacznę od prezentacji prowadzonej przez wiceprezesa Comarch SA. Tytuł „Koniec ERP” był przewrotnie zaczepny.  W rzeczywistości Zbigniew Rymarczyk mówił dużo o aktualnych trendach w IT i biznesie, definiowanych przez wszechobecny Internet, chmurę informatyczną, czy też mobilność związaną z upowszechnianiem się smartfonów czy tabletów. Podkreślał, że konieczne jest, aby producenci systemów do zarządzania przedsiębiorstwem podążali za tymi trendami. Przekonywał również, że standardowa funkcjonalność systemów ERP przestaje gwarantować przewagę konkurencyjną. Dlaczego? Ponieważ systemy tej klasy są dostępne na rynku od ponad 20 lat. Obecnie bez systemu ERP trudno wyobrazić sobie prowadzenie sprawnie działającej firmy. Zbigniew Rymarczyk wykazywał przy tym, że produkowane przez Comarch systemy do zarządzania przedsiębiorstwem to ERP nowej generacji, które mają coś  dodatkowego, co jeszcze nie jest powszechne i dlatego pozwalają użytkownikom zdobyć rzeczywistą przewagę rynkową (zainteresowanych dowiedzeniem się cóż to takiego, zapraszam do kontaktu z nami).

Nie mniej intrygujący był  tytuł wykładu prowadzonego przez Jarosława Żelińskiego, tj. „System systemów”. Równie dobrze jego prezentacja mogłaby mieć tytuł „Koniec ERP… jako monolitu”. Zaproszony przez nas ekspert mówił bowiem o powolnym odchodzeniu od idei ERP jako monolitycznego rozwiązania wspierającego zarządzanie. Popierał swoją opinię cytatami z różnych branżowych opracowań, z których jeden zapadł mi w pamięć: „Wcześniej myślano o systemach klasy ERP jako o narzędziach dających przewagę konkurencyjną. Dzisiaj rozwiązania tego typu stały się bardziej powszechne. Standaryzacja poprzez ERP nie daje przewagi nad konkurencją” – Tomasz Bejm, Technology Consulting Leader w firmie PwC.
A co daje przewagę konkurencyjną? Zdaniem Jarosława Żelińskiego – ERP jako komponentowy system systemów. „System ERP, jeżeli chcemy osiągnąć przewagę, musi być elastyczny i nie może być sztampą… teoria procesów referencyjnych zaimplementowanych w jednolity system ERP nie sprawdziła się, przewagę buduje się robiąc coś „najlepiej”, czyli ewidentnie inaczej niż konkurencja” – przekonywał ekspert i radził, aby  przedsiębiorstwa stojące przed wyborem oprogramowania biznesowego dzieliły, na etapie specyfikowania funkcjonalności, wymagania funkcjonalne na dziedzinowe, organizacyjne i indywidualne. Podział ten ma służyć do oceny zakresu projektu i ewentualnego podziału na podsystemy, który jego zdaniem, należy rozważyć:

  • Wymagania dziedzinowe (czyli specyficzne dla branży lub typu działalności, powielane niemalże w każdej firmie, jak np. finanse i księgowość, kadry itp.) zdaniem Jarosława Żelińskiego, z reguły zaspokaja standardowe, dostępne na rynku oprogramowanie ERP.
  • Wymagania organizacyjne (czyli specyficzne dla danej organizacji pracy, jak np. niuanse obiegu dokumentów, uprawnień pracowników itp.) najczęściej można zrealizować wdrażając dostępny na rynku system przepływu pracy i dokumentów („jeżeli nie da sobie z tym rady „standardowe” oprogramowanie” – zastrzegał ekspert).
  • Wymagania indywidualne (czyli kluczowe, budujące przewagę rynkową jak np. specjalny, inny niż u konkurencji, sposób obsługi klientów, specyficzny obszar działania, czy niszowa działalność, dla której nie powstały produkty masowe itp.), w przypadku których bardzo często wdrażane są systemy (podsystemy) dedykowane. Według eksperta takie niestandardowe operacje w firmach rzadko przekraczają 30% ogółu.

Ale czy system ERP może być strukturą odwzorowującą tylko dziedzinową naturę organizacji? Czy obecnie możliwe jest traktowanie systemów różnych producentów jako spójnych komponentów? Nasze doświadczenia mówią, że tak. W Insoft Consulting coraz częściej podejmujemy prace polegające na wytwarzeniu rozwiązań IT, które umożliwiają integrację systemów do zarządania przedsiębiorstwem z innymi aplikacjami w zakresie tych funkcjonalności, których nie ma w ww. systemach, a które są często oprogramowane przez innych wytwórców lub siłami własnymi zespołu IT Klienta.
Dlatego oceniamy, że rozwój możliwości stosowania systemów powszechnie dzisiaj definiowanych jako „systemy ERP” leży niekoniecznie we wzbogacaniu ich natywnych funkcjonalności i produkcji coraz bardziej złożonego funkcjonalnie produktu „standardowego”. W Insoft Consulting przyszłość widzimy w budowaniu możliwości integracji „standardowego” systemu ERP z innymi rozwiązaniami IT, zaspokajającymi indywidualne potrzeby Klientów m.in. w zakresie zarządzania projektami, zarządzania magazynem wysokiego składowania, zarządzania procesami produkcyjnymi, czy obiegiem dokumentów w przedsiębiorstwie itp. Zobrazowaliśmy to poniższym rysunkiem:

Uważamy, że takie podejście stwarza szansę na dostarczenie Klientom w stosunkowo krótkim czasie rozwiązania stabilnego (bo jądrem rozwiązania musi być sprawdzony system klasy ERP) o wielu cechach rozwiązania dedykowanego konkretnym potrzebom. A wszystko to przy zachowaniu optymalnej relacji ceny do możliwości.

Wniosek? Potwierdzamy, że aktualnie rzeczywiście mamy do czynienia z końcem ERP, a w zasadzie z początkiem ERP nowej generacji, „z systemem systemów”, który w Insoft Consulting  nazywamy ERP 2.0.

Ps.
Jarosław Żeliński poruszył także inny bardzo ciekawy temat. Mówił mianowicie o konieczności opracowania modelu procesów biznesowych danego przedsiębiorstwa. Ale o tym napiszemy na blogu Insoft Consulting w kolejnych wpisach.